Skip to content

Marsz dla Życia i Rodziny

  • Marsze 2025
  • O Marszach
  • Działo się!
  • Galeria
  • Wspieram
  • Kontakt
Menu
  • Marsze 2025
  • O Marszach
  • Działo się!
  • Galeria
  • Wspieram
  • Kontakt
Facebook-f X-twitter Youtube Instagram

Ewa Węlgarz: „Edukacja i wychowanie dzieci to nasza wspólna odpowiedzialność!”

Share on facebook
Share on twitter
Aktualności
21 sierpnia, 2025

O wspólnej odpowiedzialności za wychowanie i edukację młodego pokolenia, o wyzwaniach, jakie stoją przed dorosłymi, a także o potrzebie odważnej obrony życia mówi pani Ewa Węglarz, inicjator i koordynator Marszu dla Życia i Rodziny w Tychach. – Bardzo poruszyła nas śmierć małego Felka. Była dla nas wstrząsem. Stwierdziliśmy, że nie możemy milczeć i musimy wyjść na ulice miasta, by przypomnieć, że każde dziecko ma prawo do życia – podkreśliła.

W tym roku ogólnopolskie hasło Marszu dla Życia i Rodziny, pod którym ulicami miasta przeszli również mieszkańcy Tychów, brzmi: „Przyszłość dzieci w naszych rękach”. Z jakimi wyzwaniami mierzą się dziś rodzice i opiekunowie?

Jednym z wyzwań jest edukacja dzieci i młodzieży. Mamy dziś poważne obawy o kierunek, w jakim zmierza szkoła. Nie wiemy czy nowe regulacje i program przedmiotu edukacji zdrowotnej, jaki proponuje Ministerstwo Edukacji, nie doprowadzą do deprawacji dzieci. Odwrócenie toksycznego wpływu tych treści na nasze dzieci będzie bardzo trudne.

Naszym pierwszym zadaniem jest więc troska o właściwą edukację szkolną, o zapewnienie najmłodszym odpowiedzialnych i mądrych nauczycieli. Drugim wyzwaniem jest ograniczenie małoletnim dostępu do mediów społecznościowych i do szkodliwych wzorców, które płyną do nich szerokim strumieniem. Te treści zmieniają ideały naszych dzieci. Zamiast proponować młodym ludziom dobre wzorce i autorytety, to podsuwa im się influencerów i tanią popkulturę, która je deprawuje.

Co możemy zrobić w obliczu pojawiania się zagrożeń w nauczaniu i kształtowaniu młodych pokoleń?

Nie można bezkrytycznie przyjmować wszystkiego, co jest zalecane w aktualnym programie edukacji. Trzeba też pamiętać, że charakter pracy rodziców jest dość obciążający. Wielu z nich ma różne zajęcia także po południu. Istnieje więc obawa, że nie zauważą wszystkich zagrożeń, z jakimi mogą mieć kontakt ich dzieci. Poznanie tych niebezpieczeństw wymaga zaangażowania rodziców i zgłębiania tematu. Co więcej, istnieje pewien trend ośmieszania tej wiedzy. Dziś rolę szanowania życia i podtrzymywania dobrego wzorca wychowania wypełniają więc stowarzyszenia rodziców.

To oni odkrywają te zagrożenia, informują siebie nawzajem i wspierają się. Powinniśmy domagać się, by szkoły w Polsce wychowywały, wskazywały autorytety i wartości, które pozwolą dzieciom wzrastać, ponieważ edukacja jest naszą wspólną odpowiedzialnością.

Myślę też, że jednym z zadań starszego pokolenia jest utrzymywanie więzi z młodymi rodzicami i przestrzeganie ich przez zagrożeniami, z jakimi mogą spotkać się dzieci. Podczas jednej z konferencji usłyszałam o pewnych badaniach, które przeprowadzono w szkołach podstawowych. Zapytano uczniów o ich największe autorytety. Okazało się, że blisko 70 proc. dzieci wskazało na babcie i dziadków. To ludzie dojrzali i świadomi zagrożeń, na jakie narażone są dzieci. Dlatego warto, by dziadkowie pielęgnowali te właściwe wartości, które dają poczucie bezpieczeństwa i widzą autorytet w rodzinie.

Dziś nie rozmawia się o osamotnieniu wśród młodych ludzi. Trzeba pamiętać, że dziecko ma bardzo silną potrzebę akceptacji i poszukuje jej w grupach rówieśników. Tam często spotyka dzieci, które zbyt wcześnie weszły w dorosłość. Dziecko doświadcza wtedy dylematów moralnych i psychicznych, ponieważ z jednej strony chce utożsamiać się z grupą, z drugiej miało nieco inne wzorce w środowisku dorosłych. Chcąc więc utrzymać więź z grupą ukrywa przed rodzicami wiele spraw. W konsekwencji pojawiają się trudne sytuacje. Rodzice z kolei nie rozumieją przyczyn tych problemów. Zabezpieczają potrzeby materialne dziecka i często nie dostrzegają pustki psychicznej i pustki więzi, której doświadcza większość dzieci.

Jak istotne są więzi? Jak ważna jest relacja rodzic czy opiekun – dziecko?

Istnieje współcześnie pewien trend pozostawiania dziecka w ramionach różnych instytucji opieki do późnych godzin. O tym mówią również nauczyciele, którzy zaobserwowali, że rodzice zostawiają dzieci dłużej w różnych placówkach, by w tym czasie móc wypełniać obowiązki domowe. Niestety, takie sytuacje niosą ze sobą sieroctwo, ponieważ dzieci pozbawione bliskości rodziców i więzi z nimi zamykają się w sobie. Psychologowie biją na alarm i przypominają, że najważniejsze więzi między rodzicem a dzieckiem buduje się w pierwszych trzech latach jego życia. Są one podstawą poczucia bezpieczeństwa dziecka i szczęśliwego funkcjonowania w przyszłości. Jeżeli maluch jest pozbawiony tej relacji we wczesnym okresie dzieciństwa, to w wieku nastoletnim lub w życiu dorosłym może pojawić się u niego pewien deficyt i problemy w przestrzeni emocjonalnej. Nie jest prawdą, że dla dziecka nie ma znaczenia, kto się nim zajmuje. Nie jest też prawdą, że małe dziecko nie będzie pamiętać tej przeszłości. Co więcej, dziś młodzi ludzie nie mają wsparcia w grupie rówieśniczej, rozwój społeczny jest także mocno zaburzony. W konsekwencji obserwujemy, że coraz więcej dzieci, młodzieży i dorosłych korzysta z pomocy psychologów. Jak się okazuje źródło wielu ich problemów ma korzenie w dzieciństwie.

Jest Pani laureatką nagrody Tulipana Narodowego Dnia Życia za pracę na rzecz ułatwienia i wsparcia funkcjonowania rodziny. W jaki sposób samorząd powinien wspierać rodziny?

Bazując na moich doświadczeniach pracy w samorządzie w latach 2014-2018 mogę powiedzieć, że aktualna jest kwestia dzietności. Problem demografii wiąże się nie tylko ze sprawami finansowymi, ma też inne przyczyny. Dziś coraz więcej kobiet i mężczyzn zmaga się z niepłodnością. Kiedy byłam radną już wtedy pojawiały się propozycje dofinansowania programów in vitro, ale na szczeblu samorządu udało nam się pokazać, że dużo lepszą metodą opieki nad rodzicami, którzy starają się o poczęcie dziecka jest naprotechnologia. Dlatego ważne jest uświadamianie młodych rodziców i tych, którzy planują założenie rodziny, jak istotne jest zaopiekowanie się sobą, zadbanie o wewnętrzne środowisko rodzinne i jednocześnie pochylenie się nad naturą, która podpowiada nam, jakie mogą być źródła niemożności powołania dziecka na świat. Wyleczenie przyczyn niepłodności będzie z pewnością lepszą drogą, niż poddanie przyszłych rodziców kosztownym i bolesnym zabiegom powołania do życia dziecka w laboratorium. Procedura in vitro ma bowiem negatywny wpływ na psychikę zwłaszcza kobiety, która pragnie dziecka i poddana jest dużej presji. Kolejną kwestią jest nieetyczność metody in vitro, w której zamraża się „nadliczbowe” embriony ludzkie. Wiele z nich ginie. Dziś więc w namacalny sposób mamy do czynienia z cywilizacją śmierci, o której mówił św. Jan Paweł II – niszczeniem życia i instrumentalizacją ludzkiego ciała. Dotyczy to też zajęć z edukacji zdrowotnej, na których mają być przekazywane treści pobudzające seksualnie ciało młodego człowieka, co ostatecznie naraża go ryzyko stania się ofiarą przemysłu pornograficznego.

W ramach wyborów samorządowych Centrum Życia i Rodziny zorganizowało kampanię „Rodzina ma głos!”. Kandydaci podpisywali się pod zasadami sformułowanymi w Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Ja otrzymałam taki certyfikat Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Myślę, że warto do tej dobrej praktyki powrócić. Wyborcy wtedy mogli zdecydować, kto będzie reprezentował interesy rodziny i wymagać od wybranego przedstawiciela samorządu działań na jej rzecz. Istnieje wiele możliwości, które w ramach kadencji da się wykorzystać, aby samorząd był przyjazny rodzinie. Są to różnorodne kampanie, tworzenie przestrzeni dla rodzin z dziećmi na mapach urbanistycznych gmin i powiatów, składanie uchwał, mających na celu obronę praw rodzin, zwłaszcza wychowujących dzieci z różnymi dysfunkcjami. Takim moim osiągnięciem było utworzenie placu zabaw dla dzieci z niepełnosprawnościami. Samorządowiec spełnia w czasie swojej kadencji misję i warto, by była ona jak najszlachetniejsza.

Powróćmy jeszcze na koniec do Marszu dla Życia i Rodziny, bo jest to czas świadectwa i podkreślenia wartości rodzinnych. W tym roku reaktywowali Państwo marsz w Tychach. Jakie było to spotkanie?

Pierwszy Tyski Marsz dla Życia i Rodziny odbył się w 2015 roku. Wydarzenie organizowała grupa ludzi dobrej woli, z różnych wspólnot i organizacji. Każdego roku wybieraliśmy trochę inną trasę, by rozbudzić nasze miasto. Kiedy w 2020 roku przygotowywaliśmy kolejny marsz, pojawiła się pandemia i marsz nie mógł się odbyć. Później mieliśmy trudności z powrotem do jego organizacji. Jednak w tym roku bardzo poruszyła nas śmierć małego Felka, chłopca, który został zabity w łonie matki w szpitalu w Oleśnicy. Jego śmierć była dla nas wstrząsem. Stwierdziliśmy, że nie możemy milczeć i musimy wyjść na ulice miasta, by przypomnieć, że każde dziecko ma prawo do życia. Przemysł śmierci sięga bardzo daleko i zabiera nam dzieci w tak okrutny sposób.  Wysłaliśmy więc zaproszenia do różnych osób, instytucji, organizacji, choć kontakty marszowe trochę nam się rozluźniły. Spotkaliśmy się z pozytywnym przyjęciem. W wydarzenie bardzo chętnie włączyło się środowisko Kościoła. Na wydarzenie przyszło wielu księży, dziekani naszych parafii.

W tym roku zaplanowaliśmy marsz na sobotę 24 maja, ponieważ ostatnia niedziela tego miesiąca jest dniem pielgrzymki mężczyzn do Piekar Śląskich. Zaprosiliśmy różne grupy i wspólnoty, w wydarzenia zaangażowali się m.in. Stowarzyszenie Rodzina Betlejem oraz Rycerze Kolumba. Sobota okazała się dobrym wyborem. Na marsz przyszli również ci, którzy chcieli podzielić się swoim świadectwem. Jedno z nich pozostawił też kapłan, franciszkanin. Jak opowiadał, urodził się w momencie, gdy jego mamie było ciężko i bardzo trudno zmierzyć się z kolejną ciążą. A jednak ta matka przyjęła kolejne dziecko. Kiedy dorósł, wybrał kapłaństwo. Dziś jest wspaniałym głosicielem piękna życia. Z kolei jego siostra wybrała drogę zakonną. Takie ludzkie historie pokazują wartość życia, które jest darem dla rodziny i dla innych ludzi. Podczas tego wydarzenia było mnóstwo wzruszeń, świadectw, co budowało i umocniło naszą społeczność marszową. Po drodze mijaliśmy stary krzyż, który był bliźniaczo podobny do tego, jaki w 1979 roku tyszanie obronili przed wyburzeniem. Jeden z uczestników dał świadectwo spontanicznej obrony krzyża przed zniszczeniem komunistycznej władzy i w ten przypomniał wartość tego symbolu w naszej przestrzeni miejskiej i rodzinnej.

Marsz zakończyliśmy Mszą świętą, a później wspólnie spędziliśmy czas, śpiewając, słuchając świadectw. Piekliśmy kiełbaski i jedliśmy grochówkę w gościnnych progach klasztoru franciszkańskiego. Choć poprzednie marsze były o wiele liczniejsze, a na tegoroczny marsz przyszło blisko dwieście osób, to wróciliśmy do tego, co jest fundamentalne: przypominamy, że każde życie jest bezcenne, święte i trzeba się o nie upominać.

Dziękujemy za rozmowę.

 

 

Może Ciebie również zainteresować:

Paweł Kwaśniak: „Nie jesteśmy wolni od ideologii antyrodzinnej, dlatego ważna jest mobilizacja i zaangażowanie w Marsze dla Życia i Rodziny!”

28 sierpnia 2025
Czytaj więcej »

Anna Paluch: „Nasz marsz jest pięknym świadectwem wartości życia i rodziny!”

8 sierpnia 2025
Czytaj więcej »

„Jestem wdzięczna mamie, że pozwoliła mi żyć”. Świadectwo wolontariuszki Marszu dla Życia i Rodziny

5 sierpnia 2025
Czytaj więcej »

Organizator:

Marsze 2025

Zorganizuj Marsz

Wesprzyj Marsz

Polityka prywatności
i plików cookies

Znajdź nas na:

Facebook-f X-twitter Youtube Instagram

© Copyright by Centrum Życia i Rodziny

Zarządzaj zgodami plików cookie
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Zarządzaj opcjami Zarządzaj serwisami Zarządzaj {vendor_count} dostawcami Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
{title} {title} {title}